… już powstaje DOBRE MIEJSCE

  O rany 🙂 dawno mnie nie było ale praca „wrreee !!! „. Powstaje DOBRE MIEJSCE – stacjonarna „baza” Ubarwiarki. Decyzja była trudna i sporo z nią zamieszania. Mieszkam jednak w takim miejscu … na końcu Świata … i w przysłowiowej „czarnej …..”, że czas było na konkretne działania. Chociaż Wrocław mnie przyznam szczerze przerażał, lecz z „wielkich, miejskich aglomeracji” jest mi najbliżej.

Wrocławskie NADODRZE czyli serce działań rzemieślników i rękodzielników. Teraz i my dołączymy do tego Zacnego Grona 🙂 I my mam nadzieję będziemy mieli wpływ na to co się tutaj będzie działo. W/g ARTYSTYCZNEGO NADODRZA : „przedmieście Odrzańskie to miejsce na realizację swoich marzeń i wizji”. I tak niech pozostanie i tego się będziemy mocno trzymać 🙂

A czy zauważyliście te piekne kolumny, zobaczycie jak będa wyglądały na wiosnę 🙂 bo o tej porze roku nic z nimi nie zrobimy.

Bądźcie dobrej myśli abym i ja była 🙂 Przekazujcie samą dobrą energię i myślcie PROSZĘ o mnie cieplutko tak jak ja myślę o WAS.

O postepach prac będę informować mam nadzieję na bieżąco.Nowinki już wkrótce.

Ubarwionych snów życzę 🙂

 

Brakujące elementy stołu :)

Halo, halo, nie uwierzycie co się stało :)Moja Pani od stołu, który ostatnio robiłam … przypomniała sobie, że jest jeszcze do niego blat i szuflada. Cieszę się, że do mnie trafiły „te” brakujące elementy. Co z nich uda się „wyciągnąć” to się jeszcze okaże…ale spróbuję :).

Zajęcia techniczne zaczęłam jak zwykle od czyszczenia, mycia i „próby szlifowania”… ale nic z tego nie wyszło… na razie. Kolejnym krokiem było działanie środkami „zmywającymi”… ale też za bardzo nie było widać efektu.

Aby ukoić nerwy zajęłam się szuflada bo liczyłam na to, że z nią „pójdzie” mi łatwiej…

Za dobra radą zaprzyjaźnionego Pana Stolarza „podziałam siłą” czyli będę zmuszona prawie „położyć” się całym SWYM ciałem na szlifierce i wtedy jeszcze raz spróbować 🙂 Trzymajcie mocno kciuki !!! Dam znać jak postępy w pracach.

Pozdrawiam gorąco w ten chłodny dzionek

anka-ubarwiarka

Wspomnienie lata cz.1

Śnieg za oknem, mróz i przenikliwie zimno. Może dlatego postanowiłam wrócić pamięcią do lata i czasu kiedy łatwo można było zrobić „coś” na zewnatrz. Mój stary wysłużony komplet z wikliny wymagał odnowienia … i tak też uczyniłam. Wybrałam ciekawy kolor, który od razu

zyskał moją aprobatę bo okazało się, że poduszki na fotele są w tym samym odcieniu.

balkon

balkon

Pomału zabrałam się do działania. Podstawą oczywiście było dobre wyczyszczenie i odtłuszczenie całej powierzchni. Problem w materiale i okazało się, że musiałam to robić nie tylko szmatką ale i pędzelkiem aby „wszędzie dojść”.

Miłym zaskoczeniem była łatwość przyjmowania farby przez wiklinę. Okazało się, że wiklina jest cudowną podstawą do pracy z farbami kredowymi.

Serdecznie polecam Wam zabawy w U B A R W I A N I E 🙂 Pamiętajcie tylko o jednej ważnej rzeczy !!! Zawsze ale to zawsze kończymy pracę pokryciem malowanych przedmiotów, mebli woskiem!!! Ja dodatkowo zabezpieczyłam olejem do mebli drewnianych na zewnątrz.

Bo przecież ważne jest aby nas długo cieszyły a nie aby mysleć ciągle, że musimy się nimi zająć na nowo. Z serduchem na dłoni, otwarta na Wasze pytania pozostaję do dyspozycji.

balkon i serce

balkon i serce

Pozdrawiam gorąco w ten zimowy dzień

anka-ubarwiarka

Dziwny Nowy Rok

Halo halo… z Nowym Rokiem n o w y m  k r o k i e m. A w tym roku a właściwie na przełomie dwóch było zupełnie inaczej. Brak śniegu, brak mrozu i w dodatku paskudna grypa i siedzenie w domu zamiast totalnej swawoli noworocznej. Ale nie było źle 🙂 dość szybko zrobiło się szarawo i cudownie. Od razu musiałam zrobić zdjęcie bo nie mogłam się oprzeć. Byłam zachwycona tym co zobaczyłam na niebie.

A ponieważ nie było szansy na zabawę znalazłam sobie powód na „zmalowanie” kolejnej rzeczy. Tym razem dla Mojej Najkochańszej Przyjaciółki jeszcze z czasów podstawówki. Wszystko zaczęło się gdy byłyśmy chyba w drugiej klasie… co to były za czasy 🙂

 

Zaczęłam działać od dokładnego mycia MYDŁEM MALARSKIM. Zawsze go używam bo jest niezawodne i tanie. Nastepnym krokiem było „drapanie” metalową szczotką aby nadać „życia” i zrobić miejsce dla wosku wybielającego. Potem oczywiście odtłuszczanie i naniesienie ostatecznej warstwy. Po chwili „odpoczynku” przyszedł czas na polerowanie, polerowanie, polerowanie…

Efekt ? mam nadzieję, że zadowalający… ja jestem na TAK 🙂 Liczę w głębi, że Renata też będzie na tak.

Całuję i życzę samych C U D O W N O Ś C I w tym Nowym 2015 Roku 🙂

Napisz Ubarwiarce