Tym razem o gotowaniu…

Tym razem nie o meblach 🙂 aż sama się dziwię …tylko o gotowaniu. Bo przy okazji   warsztatów, które zorganizowałam, moja przyjaciółka z czasów kiedy czesałyśmy się jeszcze w warkocze 🙂 przywiozła mi  o g r o m n ą dynię. Przecież sezon dyniowy w pełni.I co??? I trzeba było coś z nią zrobić. Postawiłam na krem dyniowy.Cudowny, wspaniały, wyśmienity…tak usłyszałam. A duma moja była przeogromna.Gdyby można było przez „internety”

poczuć ten wszechogarniający cały dom aromat…Powiem tylko tyle : 10 litrów przygotowane…10 litrów skonsumowane:) Szybko i sprawnie. W sumie gotowanie bez oczywiście opiekania dyniowatej w piekarniku zajęło 20…no może 30 minut.Uwierzcie mi warto.Od tej chwili stawiam na DYNIĘ.

Kto nie próbował niech spróbuje 🙂  Polecam krem dyniowy z mega grzankami i serem pleśniowym. SMACZNEGO :))

zupa dyniowazupa dyniowa

Napisz Ubarwiarce