Meble dla Anetki Rodziców

Zupełnie nieoczekiwanie był telefon a potem wizyta…tak mi się wydawało,że to wizyta…a przyjechały meble. Oczywiście,że się cieszyłam bo to nowe wyzwanie. Sporo tego.Łóżko, szafki nocne, szafa i krzesła,z którymi  nie wiadomo co zrobić. Coś tam mi się w głowie „rodzi”…ale to jeszcze nic pewnego.Już byłam u tapicera i przytargałam do domu próbki tkanin obiciowych.W przyszłym tygodniu zapadnie decyzja.

łóżko

łóżko

łóżko

łóżko

Łóżko…przyjechało w częściach.Najpierw zaczęło się czyszczenie. A przy okazji czyszczenia odkryłam,że jedna listwa jest pęknięta więc od razu wylądowała u zaprzyjaźnionego stolarza :).Łóżko…łóżko to był koszmar. Okazało się,że tylko wezgłowie i nogi są drewniane a cała konstrukcja to płyta okleinowana. I co ???I to,że farba mi się ślizgała i pokrywałam je chyba 3 a niektóre nawet cztery razy. MASAKRA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

szafki

szafki

„Dobrze,że szafki nocne to czyste drewno”…o tym byłam przekonana dopóki nie zaczęłam malować.Sosna dosłownie „wypijała” do cna całą farbę,którą kładłam na powierzchni.I ten okropny żółtawy odcień…brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

Po walce w końcu mi się udało.Teraz są już wyczyszczone, nawoskowane i czekają na odbiór 🙂

szafki

szafki

O krzesłach i szafie napiszę jak tylko znajdę wolną chwilę.

Pozdrawiam Was serdecznie 🙂 czekajcie na nowości.

 

 

Napisz Ubarwiarce