Dziwny Nowy Rok

Halo halo… z Nowym Rokiem n o w y m  k r o k i e m. A w tym roku a właściwie na przełomie dwóch było zupełnie inaczej. Brak śniegu, brak mrozu i w dodatku paskudna grypa i siedzenie w domu zamiast totalnej swawoli noworocznej. Ale nie było źle 🙂 dość szybko zrobiło się szarawo i cudownie. Od razu musiałam zrobić zdjęcie bo nie mogłam się oprzeć. Byłam zachwycona tym co zobaczyłam na niebie.

A ponieważ nie było szansy na zabawę znalazłam sobie powód na „zmalowanie” kolejnej rzeczy. Tym razem dla Mojej Najkochańszej Przyjaciółki jeszcze z czasów podstawówki. Wszystko zaczęło się gdy byłyśmy chyba w drugiej klasie… co to były za czasy 🙂

 

Zaczęłam działać od dokładnego mycia MYDŁEM MALARSKIM. Zawsze go używam bo jest niezawodne i tanie. Nastepnym krokiem było „drapanie” metalową szczotką aby nadać „życia” i zrobić miejsce dla wosku wybielającego. Potem oczywiście odtłuszczanie i naniesienie ostatecznej warstwy. Po chwili „odpoczynku” przyszedł czas na polerowanie, polerowanie, polerowanie…

Efekt ? mam nadzieję, że zadowalający… ja jestem na TAK 🙂 Liczę w głębi, że Renata też będzie na tak.

Całuję i życzę samych C U D O W N O Ś C I w tym Nowym 2015 Roku 🙂

Światełko do nieba…inaczej

   …inaczej bo dość nietypowo :).A zaczęło się od wizyty pewnego razu na wrocławskim ZŁOMIE.Zawsze byłam ciekawa cóż tam takiego niezwykłego można wyszperać. Wyszperałam. Ale szczerze powiem sama nie miałam do końca pojęcie co „z tym” zrobię.Najprawdopodobniej była to jakaś podstawa od stolika.Solidne żeliwo tylko mocno zaniedbane.Leżała,leżała…aż chyba doczekała się „odleżyn” i wtedy postanowiłam,że jest odpowiedni czas na adopcję 🙂

Nie miałam zielonego pojęcia jakiej farby użyć. Padło na białą do kaloryferów ponieważ bardzo widoczne były ślady rdzy.Nie dałam jej długo odsapnąć. Ledwo co wyschła a w ruch poszła szczota metalowa do usuwania starych zabrudzeń.Tak powstał efekt zadrapań i przetarć 🙂 A lampion…czy to lampion tego nie wiem/dostałam w prezencie/. Długo czekał na swoją chwilę i się doczekał.

Od tej pory tworzą zgrany duet.Cieszą oko i duszę przez ciekawe cienie na ścinie…mam nadziję,że je widać. Pobawcie się z własnymi „przydasiami” a zapewne uzyskacie niesamowity rezultat.

Życzę powodzenia i owocnej zabawy

anka-ubarwiarka

ps.dajcie znać co tam udało Wam się UBARWIĆ 🙂

 

Światełko do nieba

        Tak. Za chwilę Święta…i już czuć atmosferę. W sieci pełno ozdób i sklepy pomału ogarnia „goraczka”. A dla mnie Świeta to głównie ŚWIATŁO…światło,które jest nadzieją. Dlatego zmalowałam sobie świeczniki, zalegajace do tej pory na regale w garażu. Aż przyszedł na nie czas.

światełko do nieba

światełko do nieba

Wyczyściłam, odpowiednio przygotowałam i zabrałam się za malowanie.Pomyślałam,że mogą całkiem nieźle wygladać przetarte w dwóch kolorach…a właściwie w wielu 🙂

światełko do nieba

światełko do nieba

Podstwą jest biel.Ona stanowi warstwę wyjściową.Potem szarość, loft i lava. Wszystkie odnazazły się doskonale w nowym „wcieleniu”.Dostojnie znalazły swoje miejsce na gzymsie kominkowym i tam czekają na własne ozdoby świąteczne 🙂

świaitełko do nieba

świaitełko do nieba

Urocze prawda 🙂

ps.

mam nadzieję,że trzymacie kciuki…dzisiaj odbieram krzesełka i liczę,że „przyjadą” zamówione poduchy. Tak jak obiecałam zrobię zdjęcia i będę się chwalić.

Miłego dnia Wam życzę i nie zapomnijcie wypić dobrej kawy bo aura nie sprzyja.

Pozdrawiam

anka-ubarwiarka

 

 

Napisz Ubarwiarce